Prażeńka – recenzja i wywiad

wpis w: Praskie książki | 0

Dzięki uprzejmości Towarzystwa Przyjaciół Pragi miałam okazję zapoznać się z książką „Prażeńka” Anny M. Brengos jeszcze przed premierą.

Premiera książki odbędzie się: 21 kwietnia 2018 r. (w najbliższą sobotę)
Link do wydarzenia na facebooku: https://www.facebook.com/events/880896225426382/

Wydawnictwo w ten sposób opisuje treść publikacji:
„Filip od dziecka mieszka na Pradze, właśnie dowiedział się, by awansować musi w krótkim czasie znaleźć sobie narzeczoną. Magda wraz z siostrą mimo, że mają własne mieszkanie, nie mają gdzie się podziać. Spotkanie tych trojga w starej praskiej kamienicy doprowadzi do niesamowitych zwrotów akcji, a znaleziony pamiętnik przeniesie nas w czasy okupacji niemieckiej widzianej oczami młodej dziewczyny. Dzięki tej książce każdy trochę lepiej zrozumie klimat Pragi i na pewno wcześniej czy później odwiedzi to niesamowite miejsce na mapie Warszawy, by skonfrontować książkę z rzeczywistością, ponieważ miejsca tu opisane istnieją naprawdę.”
Źródło opisu: http://www.wydawnictwolucky.pl/powiesc/prazenka

Cieszę się, że miałam okazję przeczytać „Prażeńkę” jeszcze przed jej premierą. Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Język jest prosty, nie ma nudnej dłużyzny. Mimo, że książka opowiada właściwie głównie o życiu codziennym, czyta się ją z zaciekawieniem i chce się poznać dalsze losy bohaterów. Muszę przyznać, że po przeczytaniu pierwszych stron, miałam pewne obawy czy nie będzie to książka, która powiela stereotypy związane z Pragą. Być może jestem przewrażliwiona na tym punkcie, ale na samym początku parę stereotypów się skumulowało (niszczenie aut na białołęckich blachach, lęk bohatera przed jazdą rowerem, ponieważ mogą go ukraść bądź zniszczyć, dzieci z rodzin patologicznych). Na szczęście wystąpiły jedynie wzmiankowo na początku, później nie są już prawie powtarzane, a Praga generalnie jest przedstawiona w pozytywnym świetle.
Bardzo zgrabnie we współczesną powieść wpleciona jest historia Pragi. Nie jest to typowa książka historyczna. Jest to współczesna powieść oparta na prawdziwych faktach historycznych. Poznajemy ją przede wszystkim poprzez załączone fragmenty pamiętnika znalezionego przez jedną z bohaterek. Pamiętnik nie jest autentycznym pamiętnikiem napisanym w czasie wojny, ale zawarte w książce fakty historyczne są autentyczne. Fikcja bardzo płynnie przenika się z rzeczywistością, jednocześnie nie wprowadzając czytelnika w błąd.
Według mnie jest to publikacja godna polecenia.

Mam dla Was dodatkową niespodziankę 🙂 Autorka książki udzieliła mi krótkiego wywiadu, w którym zdradza sporo sekretów związanych z książką „Prażeńka”.

– Dlaczego postanowiła Pani napisać książkę, której akcja toczy się na Pradze?

Bo jestem prażanką.
Co prawda, gdybym powiedziała, że urodziłam się na Pradze, to bym skłamała. Urodziłam się „na Karowej”, ale mój dom był wtedy na Pradze II. Mieszkaliśmy przy Stalingradzkiej (nie mylić z Jagiellońską) przy placu Leńskiego (nie mylić z placem Hallera). To było bezpieczne, szczęśliwe podwórko, na którym hasaliśmy całymi dniami wisząc głową w dół na trzepakach.
Każdy chętnie wraca do czasów i miejsc, gdzie był bezpieczny, szczęśliwy i beztroski. Nic zatem dziwnego, że Praga mi „w duszy gra”. I tak grała, grała, aż musiała się wylać na światło dzienne.

– Skąd pomysł na tytuł „Prażeńka”? Czy nie obawia się Pani, że część osób będzie go przekręcało?

Prażanka to mieszkanka Pragi, a dla mieszkanek Pragi „Prażanka” to sklep spożywczy przy ul. Targowej.

A Prażeńka to dzielnica kochana przez prażan, za to wzgardzona przez zakompleksionych warszawiaków (bo przez tych niezakompleksionych podziwiana za odrębność, odmienność, a wręcz folklor).

Używając słowa Prażeńka wyrażamy cała naszą sympatię do tej dzielnicy. To jest tkliwe, pieszczotliwe, pełne miłości i szacunku określenie.

Poza tym, kiedy nosi się nazwisko, którego nikt nie jest w stanie zapamiętać, to raczej nie dba się o to, czy tytuł książki nie zostanie przekręcony. Często spotykam się z tym, że osoba biorąca do ręki egzemplarz, źle odczytuje tytuł. Ale właśnie na tym polega jego potęga, że jest unikalny. Do części pokolenia przemówi zapewne jeden ważny argument – wygoogluj, a zobaczysz 😉

– Czy wybór głównego miejsca akcji nie jest przypadkowy?

Oczywiście, że nie jest przypadkowy!

Naczelna zasada szanujących się pisarzy – pisz o tym, co znasz, albo zajmij się fantastyką.

Ja Strzelecką znam… a właściwe znałam, bo teraz wygląda zupełnie inaczej niż w czasach, kiedy jako dziecko biegałam do Babci i bawiłam się u niej na podwórku. Jeśli ktoś jest ciekawy, jak w tamtych czasach wyglądało to podwórko, zachęcam do zapoznania się z fragmentem, kiedy pod koniec książki opisuje je pani Walercia. Mnie ono też jeszcze pachnie różami.

Tak, moi Dziadkowie mieszkali przy ul. Strzeleckiej 4 i zwiedziłam tam każdy kącik.

– Skąd czerpała pani wiedzę historyczną? Czym inspirowała się pani podczas pisania książki?

Zacznijmy od inspiracji:
Otwierając książkę Czytelnik zauważy, że dedykowana jest Mamie.
To Ona jest pierwowzorem Hanki – głównej bohaterki wojennej części powieści. Podobnie jak reszta członków mojej rodziny, których pod zmienionymi imionami zamieściłam w książce. Ich postacie powstały z opowiadań „jak to drzewiej bywało”. Co prawda niektórzy bohaterowie są nieco „podkolorowani”, ale uwierzcie, niewiele. Za to wiele z opisanych wydarzeń faktycznie miało miejsce. Może przytrafiały się komuś innemu, może zostały adaptowane do potrzeb fabuły, jednak oddzielenie faktów od fikcji bez udziału tego, kto to spisał, będzie chyba niemożliwe.

Zupełnie inaczej rzecz się ma ze współczesną częścią powieści – jest całkowicie zmyślona, jedynie topografia miasta się zgadza. Wszelkie podobieństwo… i tak dalej 😉
Za to podkreślam: wszystko, co jest datowane, albo dotyczy konkretnego adresu, jest prawdziwe (w obu czasach powieści).

Chcąc pokazać losy dziadków i ich sąsiadów (nawet tych zmyślonych) na tle losów dzielnicy, musiałam przewertować historię Pragi. W mojej osiedlowej bibliotece, choć jest na Bródnie, nie na Pradze, znalazłam sporo pozycji poświęconych tej tematyce.
Również tą drogą muszę podziękować moim przyjaciołom, którzy przekazali mi zbiór książek po zmarłym prażaninie publikującym swoje wspomnienia w wydawnictwach Towarzystwa Przyjaciół Pragi. To była pokaźna sterta lektur, z których robiłam skrupulatne notatki. Zajęło mi to trzy miesiące.
O pewnych wydarzeniach dowiadywałam się z przekazu osób, które je przeżywały i zechciały podzielić się swoimi wspomnieniami.
Dziś nie chcę zdradzać zbyt wiele szczegółów, żeby nie spalić niespodzianki, którą szykuję na spotkanie premierowe, żeby nie zapeszyć (!)
Oczywiście, bywały momenty, w których sięgałam do cioci Wikipedii i wujka Googla, ale raczej po potwierdzenie szczegółów niż po zasadniczą wiedzę.
Jednak przyszedł taki moment, kiedy musiałam skonsultować dane i domniemania z wiedzą eksperta i tu przyszli mi z pomocą historycy i znawcy dzielnicy. Podziwiam ich pasję i kompetencje. Dziękuję im za wskazówki i poświęcony czas.
W niektóre miejsca musiałam specjalnie pojechać, żeby sprawdzić detale, inne w razie wątpliwości sprawdzałam na Streetview.
Pomimo skrupulatnych „badań przedmiotu” nie uniknęłam błędów. Na przykład „odwróciła mi się Konopacka”. Na szczęście jeszcze przed wydrukiem i zdążyłam ją rzutem na taśmę zamienić końcami.

Co sprawiło największą trudność w trakcie prac nad książką?

Przestałam nadążać za dzielnicą. Pewnie nie ja jedna.

Podam przykłady:
Moja bohaterka kupiła drożdżówkę w nowej cukierni przy przystanku na ul. 11 Listopada. Przejeżdżam tamtędy, a tej cukierni już nie ma.
Magda (druga bohaterka) skraca sobie drogę przez podwórko. Jadę tam, a podwórko odgrodzone płotem – nie da się przejść na skróty, trzeba dookoła, ulicą.
W czerwcu wyciągnęłam mojego Ojca na Piknik Sąsiedzki Strzeleckiej 2/4/6/, połaziliśmy po kątach, porozglądaliśmy szukając przydatnych szczegółów do wykorzystania w powieści. Patrzę – piękne drzwi. Teraz, przed premierą jadę, żeby je sfotografować – już ich nie ma – wymienione na nowe.
Jedna z postaci oparła się o skrzynkę gazową na ścianie domu – skrzynka zniknęła.

I tak co krok to zmiana. Zanim książka trafi do rąk czytelnika, całkiem straci na aktualności i stanie się historyczna, nawet w części współczesnej. Szczególnie, że dokładnie pod ulicą Strzelecką przechodzić będzie metro, które może za sobą pociągnąć nowe zmiany.

– Czy planuje Pani napisanie kolejnych książek związanych z Pragą?

W tej chwili nie mam takich planów. Pod tym względem zrealizowałam się, wylałam z siebie sentymenty i chyba wyczerpałam potrzebę i temat.
W książce pokazane są prawie wszystkie istotne dla dzielnicy miejsca (naniosłam je na mapę i okazało się, że jest ich, dokładnie zdefiniowanych 75), wykorzystanych jest wiele istotnych faktów historycznych dotyczących okupacji. Oczywiście, że nie opisałam WSZYSTKIEGO, ale to, co dla mnie było ważne, zostało wyeksploatowane. Następna pozycja już nie byłaby tak treściwa, albo powtarzałabym się, do czego nie mogę dopuścić.
Następna powieść, która ukaże się we wrześniu, jest dla odmiany tak anonimowa (pod każdym względem), że może dziać się wszędzie i dotyczyć każdego. Żadnej nazwy miejsca akcji i żadnych wskazówek do jego zidentyfikowania. W każdym razie nie będzie to Praga.

 

Dziękuję za naszą rozmowę 🙂 a Was zapraszam na spotkanie premierowe 21 kwietnia 2018 r. o godz. 18:30 w Muzeum Warszawskiej Pragihttps://www.facebook.com/events/880896225426382/

Zostaw Komentarz